Szukaj

W poszukiwaniu swojego stylu.

Milena, 19 maj 2021
W poszukiwaniu swojego stylu.

Otwierając pracownię wiedziałam, że chcę robić albumy.

Jak? Z czego? Hmmm... zobaczymy. Nie miałam w głowie gotowego wzoru, stylu.Chyba bardziej przyświecała mi myśl, że to będzie wypadkowa tego co umiem zrobić i co zażyczy sobie klient.

Zaczęłam od szukania materiałów z odzysku. Podobały mi się kwiatowe wzory, stare niemieckie zasłony z lumpeksu.Postanowiłam dać im drugie życie.
Żeby je spersonalizować robiłam jakieś przestrzenne, zdobione koronkami okienka trochę przypominające scrapbooking, ale z materiału zamiast papieru.

Jednocześnie kupiłam trochę płócien introligatorskich w różnych kolorach i je też w różny oryginalny sposób przyozdabiałam.

Oto mała galeria rozmaitości jakie w tym czasie powstały...

Nie zrozum mnie źle, ja się tych opraw nie wstydzę. Zrobiłam je najlepiej jak wtedy potrafiłam i nadal uważam je za urocze. Nie da się jednak ukryć, że dużo się tam dzieje...

Czułam wtedy podskórnie, że to jeszcze nie to, tylko nie wiedziałam jeszcze co zmienić.

Momentem przełomowym był dla mnie pierwszy jarmark bożonarodzeniowy na którym się wystawiłam.

Prace owszem podobały się, wzbudzały zainteresowanie, ale kończyło się na tym, że klienci odchodzili do stoiska obok kupić materiałową szytą choineczkę na sznurku za 15 zł. A moje przepiśniki wtedy miały cenę 45.

Wtedy mnie olśniło! Zrozumiałam, że jest taka cienka granica między chałupniczymi robótkami robionymi hobbystycznie po godzinach, a ręcznie robionym produktem na zamówienie.Tym pierwszym wybacza się niedoskonałości, a nawet one dodają uroku.Te robótki mogą przypominać szmacianki jakie byśmy sami w domu albo na zajęciach technicznych wydziergali.

Nie ma w tym nic złego, ale ja chciałam czegoś innego. Chciałam tworzyć produkt. Jakościowy, estetyczny, ręcznie robiony produkt.

Tego dnia tkaniny z lumpeksu poszły w odstawkę, a ja idąc dalej za głosem intuicji pożyczyłam od dzieci farby i pędzel i postanowiłam sprawdzić, czy jeszcze pamiętam jak się maluje. To była pierwsza praca jaką popełniłam.

Miałam w głowie zamysł tego jaki klimat chcę osiągnąć, ale tak naprawdę to był początek zupełnie nowej drogi. 

Jedno było pewne: wreszcie znalazłam swój styl.
I do teraz jest to klasyczna oprawa z moją ilustracją zamkniętą w okienku lub nadrukowana na lnie.

Ale o ilustracjach to już innym razem...

Koszyk

Twój koszyk jest pusty.

Dokonaj swoich pierwszych zakupów